Żad­na noc nie może być aż tak czar­na, żeby nig­dzie nie można było od­szu­kać choć jed­nej gwiaz­dy. Pus­ty­nia też nie może być aż tak bez­nadziej­na, żeby nie można było od­kryć oazy. Pogódź się z życiem, ta­kim ja­kie ono jest. Zaw­sze gdzieś cze­ka ja­kaś mała ra­dość. Is­tnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie.

sobota, 19 października 2013

" Chrzest Święty"






No i nadszedł ten dzień …. Dzień Chrztu Świętego naszej małej księżniczki.

Dzień w którym pozbyła się grzechu pierworodnego, którym każdy człowiek po urodzeniu jest naznaczony i stała się dzieckiem Bożym.

Dzień w którym przyjęła najważniejszy z sakramentów.
To bardzo ważna uroczystość- zarówno dla nas rodziców jak również naszych bliskich ponieważ jesteśmy osobami wierzącymi.




Cała nasza trójka dzieciaczków była zawsze stosunkowo szybko chrzczona.
Dawid i Roksana nie mieli skończonych nawet trzech miesięcy.
 Julcia z przyczyn naturalnych ( długi pobyt w szpitalu ) była ochrzczona w dwa miesiące po wyjściu ze szpitala.

Chciałam podziękować w imieniu naszym jak również mojej małej córeczki rodzicom chrzestnym za to, że zgodzili się wziąć na siebie ten obowiązek jakim jest bycie rodzicem chrzestnym.

                                                 Z rodzicami chrzestnymi.


 

Dziękuję także Wszystkim gościom którzy uczestniczyli razem z nami w przyjęciu przez naszą córkę tego najważniejszego sakramentu jak również tym którzy nie mogli pojawić się w tym ważnym dniu ale wiem, że bardzo chcieli i byli obecni duchem…







  
A teraz trochę o samej uroczystości w kościółku.

Msza była stosunkowo krótka co moim zdaniem jest bardzo dobrym rozwiązaniem z racji płaczących dzieciaczków jak również ich rodzeństwa :)





                        Dawid, Zuzia, Maks i wujek Arek (Maks i Zuzia to dzieci mojej przyjaciółki )


Chrzcielnica przepiękna…. Jeszcze nigdzie nie widziałam tak cudnej chrzcielnicy.







Ksiądz prowadzący przesympatyczny.


                              Tu ojciec chrzestny odpala święcę od świecy paschalnej i przesympatyczny ksiądz :)

 
Jemu również chcemy podziękować za oczyszczenie naszego dziecka z grzechu pierworodnego.

Jedyne czego mnie osobiście brakowało to organów, których niestety na tej akurat mszy nie ma.

Ps. Jest jeszcze kilka osób których zabrakło a których bardzo chcieliśmy zaprosić ale niestety nasze mieszkanko jest bardzo malutkie i nie pomieściło by wszystkich...
Mam nadzieję, że te osoby się nie pogniewają.

A teraz reszta zdjęć z tego dnia....













                                  Bez Julinki bo dla niej już było za dużo i wyszła z babcią i dziadziem z kościółka :)





 




 Nasza bohaterka z mamusią :)


Z mamusią, wujkiem Arturem, ciocią Agatą i Dawidek.



A teraz jeszcze jedno zdjęcie ale żadnego z naszych gości.
Dodaję je ponieważ zbulwersował mnie ten widok....
Jak można pozwolić dziecku bawić się  tabletem w kościele???
Skoro rodzic zgadza się na coś takiego to po co w ogóle zabiera dziecko do kościoła???
Moim zdaniem to bez sensu....
Więcej nie napiszę bo aż brak mi słów na taki widok....

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz