Żad­na noc nie może być aż tak czar­na, żeby nig­dzie nie można było od­szu­kać choć jed­nej gwiaz­dy. Pus­ty­nia też nie może być aż tak bez­nadziej­na, żeby nie można było od­kryć oazy. Pogódź się z życiem, ta­kim ja­kie ono jest. Zaw­sze gdzieś cze­ka ja­kaś mała ra­dość. Is­tnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie.

niedziela, 6 listopada 2016

" No i kroplówki "





Skończyło się na kroplówkach.
Julia nie jest w stanie przyjąć nic do żołądka.
Niewielka ilość wody ( 20ml) skutkowała odbarczeniem 100 ml treści żołądkowej.
Podaliśmy  no-spę, nifuroksazyd, priopriotyk, paracetamol bo pojawiła się temperatura.
Do Peg-a podłączyliśmy worek do cewnikowania i zbiórki  moczu.
Tym sposobem jak Julii robi się niedobrze  i
chce jej się wymiotować to nie "idzie" buzią
tylko do worka spływa i ją tak nie męczy.
Niepokoi mnie jednak kolor wymiocin....
Jest zielony.
















Oby to faktycznie była "tylko" jelitówka ,a nic poważniejszego.
Jak jutro rano nie będzie poprawy,zadzwonię po lekarza.

Ps.Te posty piszę na telefonie ,także
przepraszam za ewentualną literówkę.


" Już w domku,jednak dziś znów coś jej jest"


Od piątku jesteśmy w domku.
Jest zdecydowanie lepiej.
Julcia już się nie wścieka ,brzydko mówiąc. Czesto się uśmiecha.
Jak Dawid i Roksana wrócili do domu, a Julka usłyszała głosy rodzeństwa i babci to o mały włos z łóżka nie wyskoczyła tak się ucieszyła.
Śmiała się tak długo i na głos jak do niej mówili ,że z tego wszystkiego dostała czkawki.
W osobnym poście napiszę jak wyszły nam badania które zostały zrobione.
Dziś nie dam rady bo to za dużo pisania, a Juleczka chyba nie wyszła sama ze szpitala tylko zabrała ze sobą jakąś wirusówkę bo dziś wymiotuje, jest niespokojna, płaczliwa i znów ma dziwne grymasy buźki ( pewnie ją brzuszek boli).
A tu człowiek nie bardzo wie jak jej pomóc :(
Oczywiście jedzenie odstawiliśmy ,dostaje tylko małe ilości wody, a mimo wszystko żołądek sobie nie radzi bo zalegań jest więcej niż otrzymuje płynów.
Są zielonkawe.
Masakra.
Jak nie urok to .....
Podaliśmy krople żołądkowe, nie mam pojęcia czy coś pomogą ,jednak nic innego nie przychodzi nam do głowy co by mogło przynieść Juleczce ulgę.
Zastanawiające jest to ,że jak trafiliśmy do szpitala to Julka też wymiotowała ,też miała zalegania w kolorze zielonkawym.
Jednak wtedy bo wielu badaniach wykluczyli jelitówkę. W kale także nie znaleźli rotawirusa.
Na wypisie napisali,że wymioty niewiadomego pochodzenia.
Także z dwojga złego mam nadzieję,że to faktycznie " tylko" jelitówka, a nie coś poważniejszego czego nie zdjagnozowano. 

czwartek, 3 listopada 2016

" Szpitalnie - niedoczynność tarczycy "




Mamy potwierdzoną niedoczynność tarczycy.

Został wprowadzony jeden lek.
Julia ogólnie czuje się lepiej.
Jest zdecydowanie spokojniejsza .

Uśmiecha się i  już nie podsypia całymi dniami .

Julii zachowanie mogło być spowodowane właśnie problemami z tarczycą .

Objawy które obserwowaliśmy u Julci :

-drażliwość
-płaczliwość i nerwowość
-nadpobudliwość
-wypadanie włosów
-zmienność nastrojów
-suchość skóry i brak przetłuszczania się włosów
-nadmierna senność

Na dziś to tyle wieści ....