Żad­na noc nie może być aż tak czar­na, żeby nig­dzie nie można było od­szu­kać choć jed­nej gwiaz­dy. Pus­ty­nia też nie może być aż tak bez­nadziej­na, żeby nie można było od­kryć oazy. Pogódź się z życiem, ta­kim ja­kie ono jest. Zaw­sze gdzieś cze­ka ja­kaś mała ra­dość. Is­tnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie.

wtorek, 28 sierpnia 2012

" Delfinoterapia dzień 6 - sesja 4 "





Moje dziecko jest cudowne.

Kolejna sesja bez żadnych problemów i komplikacji ze strony Julki rzecz jasna, bo z delfinem i terapeutom zawsze jest ok. ha ha ha.

Jakoś dziwnie szybko mijają te sesje jak Julka nie marudzi i nie złości się.

W zeszłym roku nie było tak cudownie jak teraz, Julcia nie czuła się tak dobrze i pewnie w obecności delfina i terapeuty.

Zdarzało się, że marudziła i trochę się denerwowała.

W tym roku jest(było) zupełnie inaczej.

Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że Juliś jest starsza i po zeszłorocznej terapii spokojniejsza czy też wpływ na to ma fakt, że moja córcia pamięta terapeutę i delfina i wszystko nie jest już takie obce dla niej.   ( na nasze szczęście i terapeuta i delfin są tacy sami jak w zeszłym roku).


Cóż to pytanie pewnie jeszcze długo zostanie bez odpowiedzi….

Chyba, że Julka nauczy się mówić czy w jakiś inny sposób przekazywać to, co czuje, myśli i chciałaby powiedzieć.

Choć mnie się wydaje, że właśnie bardzo istotne w tym wszystkim było to, że terapeuta się nie zmienił, bo Julia wiedziała, (bo znała go już), że nic złego w jego obecności jej nie spotka i może mu zaufać a i terapeuta wiedział już doskonale, na co zwrócić szczególną uwagę podczas terapii z Julką.

Marcin (terapeuta) również zauważył ogromną zmianę i metamorfozę Julci.

Ma porównanie z zeszłorocznym turnusem i stwierdził, że to nie ta sama Julka.

-Nie złości się

-Nie marudzi

-Nie zgina się w przód (podczas pływania)

-Nie szczypie Marcina

-Nie ciągnie za włosy siebie jak również terapeutę

-Nie kopie nóżkami

Za to jest:

-Rozluźniona jak nigdy

-Zrelaksowana ( a to bardzo ważne w terapii, bo jak dziecko jest spokojne i zrelaksowane to delfin również i wysyła wtedy znacznie więcej sonaru w dodatku silniejszego i mocniejszego)

-Uśmiechnięta

-Poddaje się ćwiczeniom (nie „walczy” z terapeutom tak jak to bywa, na co dzień przy różnych terapiach czy rehabilitacjach)

-i cudownie pilnuje się !!??

Mam tu na myśli to, że podciąga tułów i stara się go utrzymać w pozycji pionowej.

Z głową to samo-starała się ją trzymać tak ja głowę powinno się trzymać.

Oczywiście kapok ułatwia jej to zadania, ale w zeszłym roku kapok nie stanowił dla Julki żadnej przeszkody żeby nieustannie zginać się w pół.

Podsumowując przemianę Julki:

-Jest spokojniejsza

-Bardziej skupiona i skoncentrowana na tym, co robi

-Stara się współpracować z terapeutom

-Trzyma pion i cudownie kontroluje głowę.

-No i zapomniałabym dodać, że lewa ręka Julki była bardziej aktywna niż, na co dzień (Julcia rzadko, kiedy „używa” lewej ręki-dominuje prawa)

Marcin stwierdził, że Julka to jakby nie Julka.

Totalna zmiana.

Po tym turnusie nie będę miała problemu, aby wybrać ładne zdjęcia, na których widać twarz Julci i na których trzyma ładnie tułów i głowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz